Czy istnieje recepta na kryzys?

Kryzys trwa w najlepsze, a instytucje pośredniczące w udzielaniu pożyczki np. na dowód rosną jak grzyby po deszczu. „Pieniądze od zaraz”, „Pożyczka na dowód”, „Przyjdź i weź swoje pieniądze” etc. – takie hasła pojawiają się coraz częściej na ogromnych billboardach najbardziej ruchliwych ulic.

 Zanim zdecydujemy się wysłać zgłoszenie lub cokolwiek podpisać, zastanówmy się nad pilnością zaspokojenia swojej potrzeby finansowej. Pośpiech jest zwykle złym doradcą i może wpędzić nas w tarapaty. Trzeba spojrzeć na ofertę od strony oferenta – jaki interes może mieć firma oferująca szybkie pożyczki w błyskawicznym przekazywaniu gotówki do ręki klienta? Dokładnie przeczytajmy umowę, aby dowiedzieć się więcej. W przypadku zawiłego sformułowania niektórych zwrotów, poprośmy o szczegółowe objaśnienia lub o sformułowanie tego w zrozumiały sposób. W końcu klient nasz pan i nie musimy podpisywać się pod czymś, co brzmi jak prawniczy bełkot, z którego dla nas nie wynika nic, a w przyszłości może sprawić nam ogromne problemy, o których nawet nam się nie śniło. Musimy wziąć pod uwagę fakt, że obecna sytuacja sprzyja obwinianiu innych instytucji o wszystkie negatywne zjawiska związane z kryzysem ekonomicznym. Jest to nic innego, jak tylko próba uskutecznienia szeroko zakrojonej akcji reklamowej i wzmocnienie jej siły oddziaływania na potencjalnych klientów. Strategia podjęta przez banki, która ma na celu maksymalnie zabezpieczyć udzielany kredyt, jest przychylna innym instytucjom, których celem jest znalezienie potencjalnego klienta i wmówienie mu, jak bardzo jest mu taki kredyt potrzebny.